Asia i Łukasz

Właśnie do mnie dotarło, że ostatni wpis na tym blogu pojawił się rok temu, a ja sobie wtedy bardzo mocno obiecałam, że będę tutaj regularnie pisać. Cóż…tutaj może niekoniecznie, ale za to pisać, piszę bardzo dużo 🙂

(Iza Maciejewska strona autorska – to dla mnie początek czegoś cudownego, jeśli więc macie ochotę towarzyszyć mi w pisarskiej twórczości – serdecznie Was zapraszam )

Wracam jednak do meritum tego bloga 🙂 U Asi i Łukasza było luzacko i ciepło – i to nie tylko dlatego, że dzień był wyjątkowo upalny. Atmosfera oraz goście również zrobili swoje 🙂 I to mi się tak bardzo podobało, ten luz, o którym wcześniej wspomniałam, a objawił się on chociażby w takiej sytuacji…Asia wyjęła z pudełka buty, w których miała wystąpić tego dnia. Były przybrudzone tak niefartownie, że nie szło ich wyczyścić. I co zrobiła Asia? No poszła w nich do ślubu, bo dlaczego nie 🙂

Bo nie buty były najważniejsze.

Z tego tutaj miejsca serdecznie pozdrawiam Olgę i Piotrka, Marysię i Przemka, Anię i Tomka oraz Paulinę i Arka (kto ma wiedzieć, ten wie 😉 )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *